Zaznacz stronę

Co robić, by nam się chciało? (Nietypowe sposoby na energię do działania)

utworzone przez

Od lat pragniesz napisać książkę, ale nic nie robisz w tym kierunku?
Marzy ci się nowa praca, ale nie podejmujesz działań, by ją znaleźć?
A może jakoś tak nie możesz się zebrać do tego, by coś w końcu zrobić – iść na kurs angielskiego, posprzątać mieszkanie czy nawet zadzwonić do kolegi, który mógłby pomóc w nowym projekcie?

Jak wyjść z takiego kołowrotka?

Oczywiście możesz brać magnez na więcej energii lub wypisywać na kartce swoje marzenia w nadziei, że spełnią się same, jednak sorry trwałej zmiany z tego nie będzie.

Chciałam Ci zaproponować coś zupełnie innego:

poznanie siebie samego :).

(Rym przypadkowy ;)).

Już cię słyszę, jak mówisz, że przecież siebie znasz. Przyjrzyjmy się temu.. Skoro z jednej strony chcesz (i to bardzo!) mówić po angielsku, a z drugiej strony chcesz leżeć na kanapie, to według mnie, są w tobie dwie różne energie, które pragną zupełnie innych rzeczy i w żaden sposób nie mogą się dogadać. Jedna pragnie bezpieczeństwa – boi się wyśmiania, ryzyka błędu, nie wierzy, że da radę, a druga instynktownie czuje, że zdobycie nowej umiejętności na coś by się jednak przydało i może by było warto.

(Skoro to czytasz, to pewnie jedna jest silniejsza i wygrywa…)
(I wcale nie ta, której kibicujesz…)

Ale temat może być znacznie bardziej poważny! Chcę być z tym mężczyzną, ale z drugiej strony czuję, że ten związek mi nie służy, z jednej strony chcę wyjechać za granicę, ale z drugiej chcę zostać z rodzicami.

I tak dalej i tak dalej.

Jeżeli masz tak, zacznij od tego, by w ogóle sobie wyobrazić koncepcję, w której dwie różne siły spierają się w twoim wnętrzu. Mogą to być dwie wersje ciebie dialogujące na całego albo siły te mogą być personifikowane przez jakieś inne postaci (tak to zazwyczaj bywa w snach :)).

„Jedna z największych iluzji, która może nas zwodzić, to przekonanie, że jesteśmy niepodzielną, niezmienną postacią. Odkrycie, że tak naprawdę przeciwne stwierdzenie jest prawdą, stanowi pierwsze zadanie – i być może zaskoczenie – jakiemu musimy stawić czoła w procesie psychosyntezy.” (Piero Ferrucci, What we may be, tłumaczenie własne)

Człowiek jest super ciekawym organizmem i choć wszyscy mamy do tego tendencję, błędem jest patrzeć na niego jak na jednolity twór. Niewidzialna część naszej osoby jest tak naprawdę fascynującą przestrzenią ścierania się różnych sił psychicznych. Kłębią się tam pragnienia, pomysły, przekonania, wiele zmiennych wpływa wzajemnie na siebie, a ich końcowym efektem jest właśnie jakieś działanie lub.. jego brak.

Koncepcja konfliktów wewnętrznych oraz sprzecznych energii targających człowiekiem wykorzystywana jest na różne sposoby w psychologii. Mówił o tym Jung i jego następcy, a także twórca psychosyntezy Roberto Assagioli. Ten pierwszy nauczył nas szukać w snach cząstek “ja”, które domagają się aktywacji lub zrozumienia, a drugi podobną pracę wykonywać świadomie, uwzględniając duchowy aspekt ludzkiej natury.

Celem zauważenia sprzecznych potrzeb i wykluczających się sposobów myślenia jest doprowadzenie do sytuacji, w której poznajemy siebie lepiej, znajdujemy kompromis i dzięki temu potrafimy ruszyć naprzód. Długoterminowym efektem takiej pracy jest równowaga i sięganie po realizację życiowego potencjału (czyli, jakby to powiedział Jung wholeness i individuation). Także wiele popularnych ćwiczeń rozwojowych i terapeutycznych opartych jest o koncepcję pracy na cząstkach osobowości – eksternalizacja lęku w TSR, praca z wewnętrznym krytykiem, sabotażystą czy archetypami, a nawet tryby w terapii schematów.

Pewnie nie zdziwi cię za bardzo, gdy dodam tutaj, że hipnoterapia to fantastyczne narzędzie do poznawania zakamarków siebie samego :). Większość osób będąc w transie bardzo wyraźnie widzi nie tylko przeróżne potrzeby swojego wnętrza, ale także własne błędy poznawcze, nierealistyczne oczekiwania czy zawężoną perspektywę. Taka praca pozwala odnaleźć sposoby na to, by wzmocnić te części, które są nam potrzebne, a także naprawić i przeformułować niesprzyjające sposoby myślenia. Wszystko po to, by znaleźć nowe rozwiązania i iść tam dokąd nas woła, jednakże robiąc to w sposób mądry i w zgodzie ze sobą.

Po czym poznać, że robi się postępy?

Po działaniach.

Gdy pracujemy nad sobą, zachodzą zmiany w drzemiących w nas energiach, co stopniowo manifestuje się na zewnątrz. Nagle zachciewa się pisać listy motywacyjne, wysyłać swoje aplikacje, do głowy przychodzi pomysł na nowy projekt, zaczyna przeszkadzać zagracona szafa. Pojawia się odwaga, by zrobić coś trudnego lub wyjść na miasto i dać sobie szansę, by poznać nowych przyjaciół. Błędy przestają tak bardzo przeszkadzać, a miejsce obawy zastępuje ciekawość. Coraz lepiej wiadomo, co trzeba robić, a wątpliwości zostają za nami.

A na poziomie podświadomości?

Może się przyśnić taki sen..

„Śniło mi się, że w moim dużym pokoju było bardzo dużo ludzi. Wszyscy patrzyli się na mnie. Każdy z nich zajęty był sobą i zupełnie ignorował wszystkich pozostałych. W pokoju panował chaos. Nie byłem w stanie nawiązać kontaktu z tymi ludźmi. Potem klasnąłem w ręce i nagle wszystkie te osoby ustawiły się w rzędzie przede mną. Czułem, że każdy był do mojej dyspozycji. Zapanowało poczucie wspólnoty.” (Piero Ferrucci, What we may be, tłumaczenie własne)

***

Dziękuję za przeczytanie mojego artykułu :). Poniżej znajdziesz linki do innych tekstów, a jeśli interesuje cię hipnoterapia, to zajrzyj na stronę główną :).